„Mamy około 1000 metrów podłogi. Czy naprawdę potrzebujemy maszyny? Przecież do tej pory pracownik mył wszystko mopem.”
To pytanie słyszymy bardzo często.
I odpowiedź wcale nie brzmi: tak, zawsze trzeba kupić maszynę.
Są obiekty, w których mop nadal jest najprostszym i najbardziej rozsądnym rozwiązaniem. Są jednak również takie miejsca, gdzie ręczne mycie podłogi pochłania codziennie tyle czasu, że zakup automatu szorująco-zbierającego zaczyna być przede wszystkim decyzją ekonomiczną.
Po ponad 20 latach pracy z maszynami czyszczącymi widzimy, że klienci często zaczynają szukać urządzenia dopiero wtedy, gdy problem staje się naprawdę uciążliwy.
Tymczasem warto policzyć to wcześniej.
Nie istnieje jedna powierzchnia, od której „trzeba kupić maszynę”
Można spotkać się z opiniami, że automat szorująco-zbierający zaczyna mieć sens od 300, 500 albo 1000 m².
W praktyce sam metraż mówi nam zdecydowanie za mało.
Wyobraźmy sobie dwa obiekty po 800 m².
Pierwszy to biuro z wieloma niewielkimi pomieszczeniami, meblami, wykładzinami i schodami. Powierzchnia możliwa do mycia maszynowego może stanowić tylko niewielką część całego obiektu.
Drugi to sklep, szkoła albo hala z długimi korytarzami i otwartą powierzchnią.
Metraż jest taki sam, ale możliwości wykorzystania maszyny zupełnie inne.
Dlatego zamiast pytać:
„Od ilu metrów opłaca się automat?”
lepiej zapytać:
„Ile czasu każdego dnia kosztuje nas obecny sposób sprzątania?”
Mop jest tani w zakupie. Ale czy jest tani w użytkowaniu?
Mop, wiadro i wózek serwisowy kosztują stosunkowo niewiele.
Dlatego na początku mycie ręczne wydaje się rozwiązaniem najbardziej ekonomicznym.
Problem pojawia się wtedy, kiedy zaczynamy liczyć nie koszt samego sprzętu, ale czas pracy człowieka.
Jeżeli pracownik codziennie przez dwie lub trzy godziny myje tę samą powierzchnię, to w ciągu miesiąca robi się z tego kilkadziesiąt godzin pracy.
A w ciągu roku – setki.
Automat szorująco-zbierający wykonuje kilka czynności jednocześnie:
- podaje roztwór czyszczący,
- mechanicznie szoruje posadzkę,
- zbiera zabrudzoną wodę,
- pozostawia podłogę prawie suchą.
Operator nie musi więc wykonywać osobno każdego z tych etapów.
I właśnie tutaj pojawia się największa oszczędność.
Nie zawsze w wodzie.
Nie zawsze w chemii.
Najczęściej przede wszystkim w czasie pracy.
Przykład z praktyki – 1000 m² to nie zawsze „mała powierzchnia”
Załóżmy, że firma posiada około 1000 m² posadzki wymagającej codziennego mycia.
Jeżeli pracownik wykonuje to ręcznie, musi przygotować roztwór, wielokrotnie płukać mop, przemieszczać wiadro, zmieniać wodę i pozostawić powierzchnię do wyschnięcia.
W przypadku automatu operator przejeżdża po tej samej powierzchni, a maszyna jednocześnie szoruje i zbiera wodę.
Różnica czasowa może być bardzo duża.
Nie warto jednak opierać decyzji na wydajności podanej w katalogu.
Maszyna z deklarowaną wydajnością kilku tysięcy metrów kwadratowych na godzinę nie wyczyści w rzeczywistym obiekcie dokładnie takiej powierzchni w godzinę.
Trzeba uwzględnić:
- meble,
- regały,
- drzwi,
- nawroty,
- wąskie przejścia,
- napełnianie zbiornika,
- opróżnianie brudnej wody,
- transport maszyny,
- sposób pracy operatora.
Dlatego podczas naszych prezentacji wolimy sprawdzić urządzenie w rzeczywistych warunkach niż obiecywać klientowi wynik tylko na podstawie katalogu.
Gdzie różnica między mopem a maszyną jest najbardziej widoczna?
Hale produkcyjne i magazyny
Tutaj automat zazwyczaj ma największą przewagę.
Duże, otwarte powierzchnie pozwalają wykorzystać szerokość roboczą i pojemność zbiorników.
Dodatkowo zabrudzenia występujące w halach – kurz, pył, ślady po kołach, oleje czy zabrudzenia technologiczne – często wymagają znacznie większej siły mechanicznej niż może zapewnić mop.
Szkoły i obiekty sportowe
Problemem nie jest tylko wielkość powierzchni, ale również czas.
Korytarz albo hala sportowa często muszą zostać umyte w stosunkowo krótkim okresie pomiędzy zajęciami.
W takim przypadku liczy się również to, że automat zbiera wodę bezpośrednio po przejeździe.
Sklepy i obiekty handlowe
Tutaj bardzo ważne jest bezpieczeństwo.
Im krócej podłoga pozostaje mokra, tym szybciej można ponownie udostępnić powierzchnię klientom.
Ma to szczególne znaczenie w okresie jesienno-zimowym, kiedy do obiektu wnoszona jest woda, błoto i piasek.
Przychodnie i placówki medyczne
W takich obiektach liczy się nie tylko czas, ale również organizacja procesu sprzątania.
Maszyna może bardzo dobrze sprawdzać się na korytarzach i w poczekalniach, natomiast niewielkie gabinety i sanitariaty nadal mogą wymagać pracy ręcznej.
Automat nie musi więc zastępować mopa w 100%.
Najczęściej oba rozwiązania się uzupełniają.
Największą różnicę widać w sposobie usuwania brudu
Podczas ręcznego mycia mopa płuczemy w wodzie, wyciskamy, ponownie zanurzamy i wracamy na podłogę.
Jeżeli woda nie jest odpowiednio często wymieniana, z czasem staje się coraz bardziej zabrudzona.
Automat szorująco-zbierający działa inaczej.
Czysty roztwór trafia na posadzkę, szczotka lub pad mechanicznie odrywa zabrudzenie, a następnie osobny układ ssący zbiera brudną wodę do drugiego zbiornika.
Dlatego maszyna nie tylko przyspiesza pracę.
Zmienia cały sposób mycia podłogi.
Czy automat zawsze wyczyści lepiej niż mop?
Nie.
I warto powiedzieć to wprost.
Źle dobrana albo źle obsługiwana maszyna również może pozostawiać niezadowalający efekt.
Może się tak zdarzyć, gdy:
- zastosowano niewłaściwy pad lub szczotkę,
- użyto źle dobranej chemii,
- środek został przedawkowany,
- gumy ssawy są zużyte,
- operator jedzie zbyt szybko,
- filtr lub układ ssący jest zabrudzony,
- maszyna jest niedopasowana do rodzaju posadzki.
Dlatego zakup samego urządzenia nie rozwiązuje automatycznie każdego problemu.
Liczy się cały proces: maszyna + szczotka lub pad + chemia + prawidłowa obsługa.
A co z trudno dostępnymi miejscami?
To kolejny częsty argument:
„Przecież maszyna nie wjedzie wszędzie”.
To prawda.
I nie musi.
Narożniki, niewielkie pomieszczenia, przestrzenie pod meblami czy schody nadal mogą być czyszczone ręcznie.
Celem zakupu automatu nie jest całkowite wyeliminowanie mopa.
Chodzi o to, aby nie myć ręcznie setek lub tysięcy metrów powierzchni, które można znacznie szybciej wyczyścić maszynowo.
Mop powinien zostać tam, gdzie jest naprawdę potrzebny.
Co policzyć przed zakupem?
Zanim zaczniemy wybierać konkretny model, warto przez kilka dni obserwować obecny sposób sprzątania.
Najlepiej zapisać:
- Ile metrów podłogi jest faktycznie mytych?
- Jak często odbywa się sprzątanie?
- Ile czasu zajmuje jedna pełna tura?
- Ilu pracowników bierze w niej udział?
- Ile razy wymieniana jest woda?
- Jak długo podłoga pozostaje mokra?
- Jakiego rodzaju zabrudzenia występują najczęściej?
- Czy są miejsca, w których efekt ręcznego mycia jest niezadowalający?
Dopiero wtedy można uczciwie porównać obecny sposób pracy z rozwiązaniem maszynowym.
Nowa, używana czy wynajem?
Jeżeli z obliczeń wynika, że maszyna byłaby przydatna, nie oznacza to jeszcze, że jedynym rozwiązaniem jest zakup nowego urządzenia.
Możliwości jest kilka.
Nowa maszyna
Dobry wybór dla firm, które planują intensywną, wieloletnią eksploatację i chcą otrzymać nowe urządzenie z gwarancją oraz aktualnymi rozwiązaniami technicznymi.
Maszyna używana po przygotowaniu serwisowym
Może pozwolić znacząco obniżyć koszt wejścia w czyszczenie maszynowe.
Warunkiem jest jednak sprawdzenie stanu technicznego urządzenia, baterii, silników, układu ssącego i elementów eksploatacyjnych.
Wynajem
Dobrym rozwiązaniem może być również wynajem maszyny.
Pozwala sprawdzić, jak urządzenie sprawdza się w rzeczywistej pracy albo obsłużyć okres zwiększonego zapotrzebowania bez konieczności natychmiastowego zakupu.
Maszyna prowadzona czy z fotelem?
To również nie powinno zależeć wyłącznie od metrażu.
W wielu obiektach kompaktowa maszyna prowadzona będzie znacznie bardziej praktyczna niż duży automat samojezdny.
Jeżeli jednak operator codziennie pokonuje długie odcinki na dużej hali lub magazynie, maszyna z fotelem może znacząco poprawić komfort i wydajność pracy.
Nie warto kupować największego modelu, na jaki pozwala budżet.
Warto kupić najmniejszą maszynę, która wygodnie i wystarczająco szybko wykona zadanie.
Najlepszy test? Weź stoper
Jednym z najprostszych sposobów oceny opłacalności maszyny jest praktyczny test.
Wybieramy fragment obiektu, który normalnie jest czyszczony ręcznie.
Mierzymy czas.
Następnie dokładnie tę samą powierzchnię myjemy automatem.
Ponownie mierzymy czas i sprawdzamy efekt.
Po takim porównaniu dyskusja o teoretycznej wydajności najczęściej przestaje być potrzebna.
Klient widzi:
- ile czasu zajmuje praca,
- jaki jest efekt,
- jak wygląda posadzka po przejeździe,
- czy maszyna jest zwrotna,
- czy operator radzi sobie z obsługą,
- ile powierzchni można realnie wyczyścić podczas jednej zmiany.
Właśnie dlatego w M.M.ELEKTRO tak dużą wagę przykładamy do prezentacji i testów urządzeń w rzeczywistych warunkach.
Kiedy mop nadal będzie dobrym rozwiązaniem?
Nie każda firma potrzebuje automatu szorująco-zbierającego.
Mop może być wystarczający, jeśli:
- powierzchnia jest niewielka,
- składa się głównie z małych pomieszczeń,
- występuje dużo schodów,
- podłoga myta jest sporadycznie,
- zabrudzenia są lekkie,
- czas pracy nie stanowi istotnego kosztu,
- nie ma problemu z długim schnięciem powierzchni.
Nie chodzi więc o to, aby za wszelką cenę zastąpić mop maszyną.
Chodzi o znalezienie momentu, w którym ręczne sprzątanie przestaje być ekonomiczne.
Kiedy warto zacząć myśleć o automacie szorująco-zbierającym?
Sygnałem nie musi być konkretny metraż.
Warto zainteresować się maszyną, gdy:
- pracownik spędza codziennie dużo czasu na ręcznym myciu,
- powierzchnia musi być szybko ponownie dostępna,
- utrzymanie odpowiedniego efektu ręcznie staje się trudne,
- występują długie korytarze lub duże otwarte powierzchnie,
- obiekt trzeba myć kilka razy dziennie,
- koszt pracy zaczyna mieć większe znaczenie niż cena sprzętu.
Wtedy warto po prostu wykonać kalkulację i test.
Podsumowanie – nie pytaj tylko o cenę maszyny
Przy porównywaniu mopa z automatem szorująco-zbierającym łatwo popełnić jeden podstawowy błąd.
Porównujemy kilkaset złotych za sprzęt do sprzątania ręcznego z kilkoma lub kilkunastoma tysiącami złotych za profesjonalną maszynę.
To nie jest jednak pełne porównanie.
Do kosztu mopa trzeba doliczyć przede wszystkim czas człowieka potrzebny każdego dnia przez kolejne lata.
Dlatego przed zakupem nie warto pytać wyłącznie:
„Ile kosztuje maszyna?”
Znacznie lepsze pytanie brzmi:
„Ile kosztuje mnie dzisiaj sprzątanie bez maszyny?”
Jeżeli chcą Państwo sprawdzić to na własnym obiekcie, zapraszamy do kontaktu z M.M.ELEKTRO.
Od ponad 20 lat zajmujemy się sprzedażą, serwisem, wynajmem i doborem profesjonalnych maszyn czyszczących. Możemy przeanalizować powierzchnię, rodzaj zabrudzeń i organizację pracy, a następnie dobrać urządzenie do rzeczywistych potrzeb.
Oferujemy:
- dobór maszyny,
- prezentację i możliwość sprawdzenia urządzenia,
- maszyny nowe i używane,
- wynajem,
- dostawę,
- szkolenie operatorów,
- serwis gwarancyjny i pogwarancyjny,
- baterie, ładowarki, pady, szczotki, gumy i części eksploatacyjne.
M.M.ELEKTRO – sprzedaż, serwis i wynajem maszyn czyszczących
Najczęściej zadawane pytania
Od jakiej powierzchni opłaca się automat szorująco-zbierający?
Nie istnieje jedna granica dla wszystkich obiektów. O opłacalności decydują przede wszystkim powierzchnia możliwa do mycia maszynowego, częstotliwość sprzątania, czas pracy personelu, układ pomieszczeń i rodzaj zabrudzeń.
Czy automat całkowicie zastąpi mop?
Najczęściej nie. Maszyna przejmuje większe, dostępne powierzchnie, natomiast mop nadal przydaje się w narożnikach, małych pomieszczeniach, na schodach i w trudno dostępnych miejscach.
Czy warto kupić maszynę do powierzchni około 500–1000 m²?
Może to być bardzo rozsądne rozwiązanie, jeżeli powierzchnia jest regularnie myta i w dużej części dostępna dla maszyny. Decyzję najlepiej podjąć po porównaniu czasu ręcznego mycia z rzeczywistym czasem pracy automatu.
Czy można sprawdzić maszynę przed zakupem?
Tak. Test urządzenia na własnej posadzce pozwala sprawdzić rzeczywistą wydajność, efekt czyszczenia, zwrotność oraz komfort pracy operatora. Jest znacznie bardziej miarodajny niż sama wydajność katalogowa.
Czy lepiej kupić maszynę nową czy używaną?
Zależy to od intensywności pracy i budżetu. Dobrze przygotowana technicznie maszyna używana może być bardzo opłacalnym rozwiązaniem, natomiast przy intensywnej wieloletniej eksploatacji warto również porównać koszt zakupu nowego urządzenia.
Przeczytaj również:
„Jak dobrać maszynę sprzątającą do powierzchni obiektu?”
„Czy warto kupić używaną maszynę czyszczącą?”
„Bateria litowa czy żelowa – co wybrać?”